Pszczoły przyszłości? Zaniedbane miasta? Osy 2.0?
   07/08/2019 14:40:30     Porady , Lifestyle    0 Komentarze
Pszczoły przyszłości? Zaniedbane miasta? Osy 2.0?
Pszczoły roboty i plastikowe ule kontra wspieranie natury i dbanie o środowisko? Co pomoże pszczołom bardziej? A może pszczoły kompletnie potrzebują ingerencji ludzkiej w ich pracę? 8 sierpnia to Wielki Dzień Pszczół, dlatego też przygotowaliśmy dla Was kilka małych ciekawostek o pszczółkach.



Apteczka jak karta kredytowa.

Angielski The Guardian jakiś czas temu opisał historie jednego z pracowników urzędu ds. rozwoju społeczności w Norwich (UK) - Dana Harrisa - który opracował... kartę z pszczelą karmą. Dokładnie tak! Harris, którego wuj jest pszczelarzem a ojciec naukowcem przez kilka lat produkowali się i zastanawiali nad tym, w jaki sposób można ulżyć pszczołom i w jaki sposób każdy z nas może być troszeczkę bliżej natury. Karta, wyglądająca jak karta kredytowa i mieści się do portfela, którą opracowali, to nic innego jak miniaturowa apteczka dla pszczół. Gdy tylko zobaczymy zmęczoną pszczołę zbieraczkę, która snuje się po ziemi nie mogąc się oderwać i odlecieć, powinniśmy zerwać jedną małą folię (na karcie są 3) i nakarmić ją syropem cukrowym, który umieszczony jest w owej karcie. Dzięki temu zmęczona pszczoła nabierze siły i powróci do swojego ula. Harris zaprezentował swój projekt na platformie społecznościowej crowdfunder.co.uk i udało mu się zebrać całość potrzebnych pieniędzy do uruchomienia produkcji w niecałe 36 godzin! Zachęcony sukcesem wymyślił, że w całym Norwich rozstawi maszyny wendingowe, w których będzie można dostać owe karty-apteczki i obecnie trwa proces ich wdrażania w mieście. Save the bees drodzy państwo!



Three Little Birds

Amsterdam - miasto rowerów, street artu, porządku i... kwiatów. Aczkolwiek wysiadając na dworcu, w tym przepięknym mieście, możemy poczuć się nieswojo. Wita nas wysoka, niekoszona trawa, polne kwiaty, mnóstwo chwastów i kompletnie niezagospodarowany teren. I to ma być jedno z najpiękniejszych miast w Europie? Otóż tak! Władze Amsterdamu znalazły rozwiązanie na ginące pszczoły i teraz starają się zaszczepić je w sąsiednich miastach.
Od 2000 roku, populacja dzikich pszczół i pszczół miodnych w Amsterdamie wzrosła o ponad 45%! Miasto, w którym mieszka 2,3 miliona ludzi ,sukces swój zawdzięcza... utrzymywaniu półdzikich zakątków przyrody. Dworce kolejowe, pasy wzdłuż torów, wysepki drogowe, a nawet nadbrzeże - wszędzie tam znajdują się wysokie trawy, w których pszczoły nie tylko znajdują schronienie, ale także mogą zapylać dziko żyjące tam kwiaty. Dodatkowo władze miasta wydały całkowity zakaz stosowania chemicznych pestycydów na terenach publicznych i stworzyły kilkanaście "hoteli dla owadów", w których to nasi przyjaciele mogą spędzać chłodne i deszczowe dni. Kolejnym punktem na mapie rozwoju miasta jest przeznaczenie ogromnych milionów na projekty poprawy środowiska. Miejscowi ekolodzy i botanicy rozpoczęli już projekt przekształcenia połowy zielonych terenów w mieście w tereny z rodzimą roślinnością, gdzie używają holenderskich gatunków roślin, które często kwitną i dają sporo owoców. Na koniec wspomnijmy tylko o tym, że miasto dopłaca developerom za tworzenie zielonych ogrodów na dachach wieżowców i budynków mieszkalnych. Wszystko w celu poprawy środowiska, wspieraniu natury i dla naszych pszczółek. Amsterdam - zielono im!



Lekarstwa dla pszczół

Nosemoza - czyli choroba zarodnikowcowa, to jedna z najczęściej dziesiątkujących pszczoły przypadłości w Polsce. Przenoszone przez jednokomórkowe sporowce schorzenie, momentalnie przenosi się z pszczoły na pszczołę w każdym ulu. Pszczoła taka niestety, decyzją królowej lub starszych pszczół, jest wydalana z ula i skazywana na powolną śmierć w samotności. Przez tą chorobę pszczoły po prostu nie mogą trawić i jeść substancji odżywczych, gdyż nosemoza atakuje ich układ pokarmowy. Łatwo można sobie wyobrazić, że ta choroba powoduje u nich jedną z najstraszniejszych śmierci - głodową.
Dr hab. Aneta Ptaszyńska, z lubelskiego UMCS, rok temu opracowała lekarstwo na tą chorobę. I receptura tego specyfiku wcale nie była taka bardzo skomplikowana. Otóż, pani Aneta, użyła ekstrakt z żeń-szenia syberyjskiego. Jak się okazało, działa on bardzo podobnie na pszczoły, jak i na ludzi. Poprawia odporność i zabezpiecza jelita, przez co pszczoły mogą szybciej wyjść tej paskudnej choroby. A dodatkowo pszczelarze mogą go podawać rozpuszczając wodę z cukrem lub po prostu pryskając całe ule.



B-droid - Bumblebee naszych czasów!

"Zapotrzebowanie na automatyzacje zapylania ma niewiele wspólnego z rezygnacją z "usług" pszczół. My naszymi robotami chcemy trafiać na takie uprawy, gdzie rzeczywiście jest to potrzebne - przy namnażaniu nasion, przy uprawach hodowlanych (...)" mówi w wywiadzie dla PAP dr Rafał Dalewski, który jest pomysłodawcą i współtwórcą B-Droida, czyli automatycznego robota zapylacza! Dr Dalewski uzasadnia sens istnienia takich "automatycznych pszczół" zapotrzebowaniem na coraz to bardziej wymyślne i zaawansowane produkty, jednocześnie zauważa, że nie da się bezpośrednio zastąpić pszczół i trzmieli. "Pszczoły i tak nie są tam wykorzystywane (mowa o uprawach hodowlanych), bo w tak ciężkich warunkach pracują głównie trzmiele. To właśnie je możemy zastąpić robotami." - dodaje. Czym jest B-Droid? Drodzy państwo, to jest piękne urządzenie, które po prostu samo przenosi pyłki między kwiatami, używając do tego specjalnych łapek. Popatrzcie: LINK BEZPOŚREDNI



Tworzywo sztuczne pomoże w rozwiązaniu zagadki wymierania pszczół?

Czy plastik może pomóc pszczołom? To pytanie zadawali sobie naukowcy z Niemiec i w końcu opracowali rewolucyjny sposób hodowania larw pszczelich w warunkach laboratoryjnych. Ich metoda, zaprezentowana w czasopiśmie Methods in Ecology and Evolution, polega na umożliwieniu królowej pszczół miodnych składanie jajeczek, bezpośrednio na plastrach stworzonych z tworzywa sztucznego. Wielkość tego plastra to mniej więcej pudełko papierosów, czyli znacznie mniejsze od plastrów w ulu. "Sztuczny plaster ma sześciokątny układ i 110 otworów o wymiarach komórek woskowych" - wyjaśnia Harmen Hendriksma, lider projektu z Uniwersytetu w Würzburgu. Po co to wszystko? Dlaczego nie można robić badań bezinwazyjnie, na pasiekach, polach i pod normalną obserwacją? A właśnie po to, by przeprowadzić badania w warunkach laboratoryjnych nad powodem wymierania pszczół. Naukowcy mogą teraz kontrolować populacje pszczół i badać jakie czynniki mają wpływ na ich wymieranie, nie narażając środowiska i np. rozprzestrzenianiu jakiejś pszczelej choroby po całym regionie. Dzięki plastikowym plastrom zachowują 97% przewidywanej populacji i są w stanie odwzorować wszelkie warunki naturalne. "Zważywszy na fakt, że tak wiele czynników, takich jak zanieczyszczenie środowiska, nowe pestycydy rolne, choroby pszczół, czy zmieniające się siedliska i geny, może mieć swój udział w powolnym ich wymieraniu, potrzebujemy znacznie lepszych sposób na analizę naszych wyników". Miejmy nadzieje, że wszystkie te badania i testy pozwolą w opracowaniu skutecznej metody na ratowanie żyć naszych małych przyjaciół-bzykaczy.



A co my, szarzy ludzie możemy zrobić dla pszczół?

Wiele. W sieci trwa akcja #bee #friendly #plant #challenge, w której to organizatorzy namawiają do sadzenia roślin przyjaznych dla pszczół, czyli miododajnych. Na łamach naszego bloga opisywaliśmy ostatnimi tygodniami kilka takich okazów - ot np. DalieDołączcie do nas i publikujcie w sieci zdjęcia swoich miododajnych roślin, które macie na swoich rabatkach a nawet w doniczkach! Czasem jeden mały kwiat może pomóc pszczołom w przetrwaniu jesieni i zimy. #BFPC everyone!



Komentarze

Zaloguj się by komentować

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć