Doniczki biodegradowalne, czyli jakie?
   25/06/2019 10:32:05     Porady , Lifestyle    0 Komentarze

Standardowe, plastikowe doniczki używamy często tylko raz – gdy przynosimy ze sklepu nowe rośliny, lub gdy przygotowujemy rozsadę.

Podczas gdy faktycznie, te mini-plastikowe doniczki są wygodne to jednak musimy pamiętać, że znacznie przyczyniają się do zanieczyszczania naszej planety, bo ani nie są poddawane recyklingowi, ani nie są biodegradowalne. I właśnie o możliwościach tych drugich jest nasz dzisiejszy tekst.



Plastik = zło konieczne?

W ostatnich latach zanieczyszczenie spowodowane przez plastik trafiało na czołówki gazet i telewizji jako poważny problem środowiskowy. Warto przypomnieć tylko o niedawnym zakazie Unii Europejskiej dot. plastikowych słomek, sztućców czy talerzy, które przy spontanicznych grillach były nieodzowne. A pamiętajmy, że ogrodnictwo to działanie na świeżym powietrzu (no, chyba że zajmujemy się ogrodnictwem domowym i mamy niesamowitą dżunglę w naszych domostwach) z udziałem materiałów organicznych i produktów naturalnych, które stoją kompletnie w sprzeczności z plastikiem. Z tym plastikiem, którego w naszych ogrodach jest… mnóstwo, bo niewygodna prawda jest taka, że nawet w naszych pięknych ogrodach używamy za dużo plastiku.
Na początku 2018 roku, telewizja BBC w swoim programie "Gardeners World" poruszyła ten temat dosyć głęboko. Zrobił to Monty Don – ogrodnik, prezenter GW - „Jedną z rzeczy, która naprawdę mnie przeraziła, patrząc na mój ogród tej zimy, jest ilość plastiku, którego używam. Mamy plastikowe doniczki, plastikowe pojemniki na nasiona… prawie wszystko, co kupuje, jest zapakowane w plastik.” - powiedział Don w programie.

Doniczki są jednym z najczęściej używanych tworzyw sztucznych w ogrodach. W samej tylko Wielkiej Brytanii szacuje się, ze każdego roku zużywa się około 500 milionów (!!) plastikowych doniczek. Ankieta, którą przeprowadził magazyn ‘Which?’ wykazała, że przeciętny brytyjski ogrodnik ma 39 plastikowych doniczek zaśmiecających szopę, schowek, szklarnie lub garaż. Niestety, nie przeprowadzono takiej ankiety w naszym kraju.
Oczywiście prawda jest taka, że możemy trzymać i korzystać z plastikowych doniczek, używać ich więcej niż raz i ostatecznie poddać je recyklingowi. Ale niestety to nie jest takie „hop siup” jak mogłoby się wydawać. W większości wypadków doniczki, które mamy w ogrodach, nie nadają się do recyklingu, gdyż na całym świecie jedynie mniej niż 10% odpadów z tworzyw sztucznych podlega recyklingowi.



Eco przyszłość?

I tutaj wchodzi temat doniczek eco i biodegradowalnych. Cytując Freda z kultowego filmu „Chłopaki nie płaczą” pamiętajmy, że „Świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty...” przez co zdobycze technologii pozwalają nam obecnie korzystać z naprawdę ciekawych i skutecznych rozwiązań nawet w dziedzinie doniczek do kwiatów. Ot na przykład pojemniki stworzone z włóknistych materiałów, takich jak miazga drzewna, łuski ryżowe, a nawet obornik krowy, które są wtłaczane w kształt doniczki. Większość z nich ulega biodegradacji i można je obsadzić rośliną lub po prostu wrzucić do kompostu po zakończeniu używania. Niektóre – jak te wykonane z łusek ryżu – są wytrzymałe, sztywne i mogą być używane wielokrotnie, nawet przez kilka lat.  



Wadą tych doniczek jest to, że są… droższe niż plastikowe. Tak, paradoks goni paradoks. Wykonane z naturalnych składników doniczki, w cenie detalicznej, są droższe niż te wykonywane przemysłowo przez największych producentów plastiku. Weźmy na przykład ceny na Amazonie. I tak, za 100 sztuk 8cm doniczek z pulpy drzewnej trzeba zapłacić 16$ , czyli ok. 60 zł, a 100 podobnych malutkich, plastikowych doniczek kosztuje 10$ czyli 37 zł. W naszym kraju podobnie – 100 sztuk doniczek torfowych to koszt ok. 55 zł, a 100 sztuk doniczek plastikowych to... 11 zł. Jest różnica, prawda?

I chociaż niedawna ankieta przeprowadzona przez magazyn „Gardeners World” w Anglii wykazała, że aż 85% czytelników tego magazynu chce zużywać mniej plastiku (a 66% byłoby skłonnych zapłacić więcej za towary, które pozwolą im na zmniejszenie używania plastiku), to dalej sprzedaż plastikowych doniczek nie maleje. Co ciekawe, podobne badanie przeprowadzono w USA, gdzie amerykanie stanowczo odpowiedzieli iż są gotowi płacić więcej za produkty nie stworzone z plastiku. Świadczy to tylko o tym, że istnieje popyt na alternatywne doniczki i pojemniki, nawet jeśli ich cena znacznie przewyższa cenę standardowych, plastikowych doniczek.



Strach przed nowym.

Ale naturalnym jest też to, że ludzie boją się nowych technologii. W końcu, ogrodnik po 50 latach używania plastikowych doniczek, może być troszeczkę zaniepokojony i podchodzić nieufnie do nowych, „wydziwianych” domów dla roślin.

Nie ma zbyt wiele badań nad doniczkami na bazie biologicznej i efektami wzrostowymi i zdrowotnymi dla roślin, które w nich umieszczamy, ale w 2015 roku dziennik HortTechnology przyjrzał się z bliska tematowi.
Dwa badania, przeprowadzone w USA, porównały wzrost różnych roślin w doniczkach z tworzyw sztucznych, do tych z bioplastiku i biodegradowalnych – wykonanych z włókna kokosowego, obornika, torfu, łusek ryżu, słomy i wymienianej już pulpy drzewnej. Badania pokazały, że nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla rośliny, do której doniczki ją umieścimy. Stwierdzono, że doniczki na bazie biologicznej były odpowiednią alternatywą dla tych z tworzyw sztucznych. Przegląd wszystkich badań wykazał również, że czasem zdarzały się minimalne różnice we wzroście roślin, ale łatwo można je było wytłumaczyć. Otóż doniczki bio mają to do siebie, że… mogą przeciekać. Nie są one tak wytrzymałe i twarde jak ich plastikowe odpowiedniczki, co skrzętnie zauważyli badacze, sugerując, że ta niespójność to działanie samej natury.

Derek Taylor, z firmy Hairy Pot, prowadzi swoją komercyjną szkółkę drzew od 1984 roku. „Nie jest łatwo hodować w nich rośliny”, stwierdza, mówiąc o bio-doniczkach, na które przerzucili się całkowicie kilka lat temu. Aby stworzyć bardziej ekologiczny produkt przetestowali różne alternatywy, takie jak łuski ryżu, torf, trawa miskant i włókno kokosowe. I właśnie na doniczki z włókna kokosowego zdecydowała się firma Taylora. „Firma początkowo straciła sporo klientów. Ostatnio jednak nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania, ponieważ ludzie coraz bardziej martwią się o jednorazowe tworzywa sztuczne” - dodaje.



A gdyby tak połączyć plastik i bio?

Polska marka HAGSEN stworzyła specjalne doniczki które powstają z połączenia drewna i wysokiej jakości polimerów, znanych m.in. z tarasowych desek kompozytowych. Dzięki zastosowaniu drewna w tworzeniu tego specjalnego kompozytu, doniczki zyskują naturalny, przyjemny dla oka wygląd, drewnianą fakturę a nawet drewniany zapach. Ich lekka konstrukcja, trwałość i odporność na korozje to plusy, które pozwalają nam korzystać z doniczek HAGSEN na ganku, balkonie a nawet w ogrodzie, bez większego narażania ich na zniszczenie.



Komentarze

Zaloguj się by komentować

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć